"Istnieją obawy, czy nie doszło do oszustwa". Prezydencki minister zaniepokojony
W niedzielę odbyły się wewnętrzne wybory w Koalicji Obywatelskiej. Dotychczasowy przewodniczący KO na Dolnym Śląsku Michał Jaros ponownie wygrał wybory na to stanowisko. Miał wygrać z wicemarszałek Sejmu Moniką Wielichowską zaledwie kilkoma głosami. Monika Wielichowska zapowiedziała złożenie protestu wyborczego.
Przydacz zaniepokojony wewnętrznymi wyborami w KO
Marcin Przydacz, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, zabrał głos w tej sprawie.
„Muszę przyznać, że jestem mocno zaniepokojony. Wicemarszałek Sejmu RP z ramienia Koalicji Obywatelskiej (EPL) zwróciła ostatnio uwagę na możliwość fałszerstw wyborczych we wczorajszych wyborach w strukturach jej partii. Integralność wyborów została zakłócona, sfałszowano sposób głosowania, a kampania wyborcza była powszechna. To dalece odbiega od standardów demokratycznych. Istnieją poważne obawy co do tego, czy w partii Donalda Tuska przestrzegano wszystkich procedur i czy nie doszło do rażącego oszustwa. Wspierajmy i brońmy wartości demokratycznych” – napisał w języku angielskim na platformie X.
Wielichowska zapowiada protest wyborczy
Monika Wielichowska opublikowała oświadczenie, w którym zapowiedziała złożenie protestu wyborczego do Krajowej Komisji Wyborczej.
Zdaniem wicemarszałek Sejmu nie zapewniono tajności głosowania, dostrzeżono też wpływanie kandydatów i ich przedstawicieli na sposób głosowania oraz prowadzona była jawna agitacja wyborcza w obrębie lokalu wyborczego przez zwolennika jej kontrkandydata na przewodniczącego regionu. Monika Wielichowska stwierdziła, że na takie zjawiska nie zareagowała komisja wyborcza, a niektóre nieprawidłowości, w tym niesamodzielne głosowanie mają być uwidocznione na fotografiach.
„Uważam, że dostrzegalna nieznaczna różnica głosów oddanych na mnie i mojego kontrkandydata uprawdopodabnia, że powyżej opisane nieprawidłowości w istotny sposób mogły wpłynąć na końcowy wynik wyborów” – napisała wicemarszałek Sejmu.